Temat Animal Patrolu omawiany jest od dłuższego czasu. Ostatnio nawet za stworzeniem takiej sekcji w naszej Straży Miejskiej opowiedział się jeden z radnych miejskich, Włodzimierz Stanek.

Zobacz: Wraca temat Animal Patrolu. Czy wreszcie uda się go utworzyć w Pabianicach?

Na złożoną przez niego interpelację w tej sprawie, prezydent Grzegorz Mackiewicz odpowiedział, że ze względów ekonomicznych stworzenie Animal Patrolu jest w tej chwili nieopłacalne.

Nie da się jednak ukryć, że ma tu nieco racji, tym bardziej że pabianicka Straż Miejska boryka się od dłuższego czasu z brakami kadrowymi. Ogłaszane co jakiś czas nabory kończą się fiaskiem. Szczęśliwie, podczas ostatniego udało się zwerbować choć jedną osobę. Kandydatka przeszła pomyślnie wszystkie testy, a jej rekomendacja została przyjęta przez prezydenta. Nadal jednak liczba strażników jest zbyt mała, by mogli przejąć oni obowiązki firm odławiających zwierzęta przez całą dobę.

- W obecnej chwili usługi odławiania i przewożenia zwierząt są realizowane przez firmy zewnętrzne, które obsługują miasto 24 godziny na dobę, także w dni świąteczne. Takie zabezpieczenie miasta przez Animal patrol w Straży Miejskiej wymagałoby co najmniej 8 osób w pełnym wymiarze pracy, co znacząco przewyższa koszty utrzymania w porównaniu do realizacji tego tematu przez firmy zewnętrzne – uzasadnia prezydent.

Strażnicy i tak pomogą zwierzakom

W swojej odpowiedzi na interpelację, prezydent wyraził natomiast troskę o los zwierząt. Uznał, że w ramach posiadanych sił i środków można osiągnąć w tym temacie kompromis. Wraz z komendantem planują dostosować trzeci samochód strażników (dacię) na potrzeby przewożenia zwierząt, przeszkolić kilku pracowników oraz dokupić podstawowy sprzęt.

- Zrobiliśmy kalkulację i zabezpieczyliśmy w budżecie miasta na przyszły rok pieniądze na ten cel – mówi Tomasz Makrocki, szef SM.

Komendant szacuje, że w 10.000 zł powinni się zamknąć (6.000 zł przebudowa samochodu i ok. 3.000 zł potrzebny sprzęt, np. pojemniki dla mniejszych zwierząt).

- Mam dobre relacje z komendantem Straży Miejskiej w Łodzi (gdzie prężnie działa Animal Patrol – red.), dzięki czemu tamtejsi strażnicy będą mogli przeszkolić naszych ludzi do takiej pracy. Radzimy się też, jakiego sprzętu potrzebujemy – dodaje.

Na razie traktowany jako dodatek, Animal Patrol będzie działał równolegle z innymi firmami. Strażnicy będą mogli sami reagować na zgłoszenia dotyczące zwierzaków, nie zawsze czekając na firmę. Czas pokaże, czy będą w stanie w pełni przejąć obowiązki.

- Być może uda się tak, że my będziemy odławiać zwierzęta za dnia, a firmy w nocy. Chcemy rozwijać dalej ten temat – przyznaje Makrocki.

Prezydent też w tym temacie jest dobrej myśli.

- Taka forma w przypadku np. rezygnacji z dotychczasowych umów z podmiotami zewnętrznymi, będzie doskonałą bazą do perspektywicznego tworzenia sekcji Animal Patrol w Straży Miejskiej, gdzie po zapewnieniu obsady kadrowej, będziemy mogli podjąć działania związane z pozyskaniem profesjonalnego pojazdu wraz ze sprzętem i wyposażeniem – podsumował Mackiewicz.