Pabianiczanka Genowefa Kocik zajęła drugie miejsce w międzynarodowym turnieju szachowym w Biel-Bieene (Szwajcaria). Aby grać, 1.200 kilometrów pokonała… autostopem. W turnieju startowało prawie 300 szachistów z całego świata. Grali przez 9 dni.

- Za długo jechałam i nie zdążyłam na trzy początkowe partie. Oddałam je walkowerem - martwi się szachistka.

Na turnieje do Szwajcarii pani Genowefa jeździ od 15 lat.

- Raz poleciałam samolotem i raz jechałam motorem ze znajomym - wspomina. - Autostopem najgorzej jest w Polsce, bo kierowcy nie chcą zabierać. Gdy uda się minąć naszą granicę, podróż jest o niebo szybsza.


***
KTO NAUCZYŁ JĄ GRAĆ: tata. Miała wtedy 7 lat.

GDZIE STARTUJE: w Szwajcarii, Rumunii, Niemczech, Czechach i na Węgrzech. W Polsce regularnie - w Rowach, Międzyzdrojach, Głuchołazach, Krynicy, Polanicy.

JEJ SZACHOWY ŻYCIORYS: w 1946 r. zaczęła grać w sekcji szachowej Cechu Rzemiosł Różnych. Potem była zawodniczką łódzkiego Startu i Anilany. Od lat reprezentuje PTC.

Z CZEGO ŻYJE: jest emerytką.

GDZIE PRACOWAŁA: w kawiarni Mocca, jako kelnerka. Była też księgową, maszynistką, uczyła wychowania fizycznego w szkole, prowadziła kiosk z gazetami na Starym Mieście.