ad

Starosta zaczął spotkanie od tematu dróg. Mówił, w jakiej kolejności będą one remontowane i łatane. Wspomniał o nieruchomościach i działkach należących do powiatu, które można sprzedać. Rozgadał się o bezrobociu i środkach, które urząd pracy przeznaczył na jego zmniejszenie.
Po długim i wyczerpującym wstępie starosty, głos zabrali mieszkańcy.
- Kto nadzorował łatanie ulicy Szkolnej? – zrywa się z miejsca starsza kobieta. - Lał deszcz, były wichury, a robotnicy lali lepik w kałuże. Nasze pieniądze nie będą topione w błocie. To jest nie do pomyślenia!
- Mieliśmy mieć chodniki przy Wschodniej, a tu nic. Obiecanki cacanki – przekrzykuje kobietę mężczyzna. - Jesteśmy rozczarowani Panie starosto.
- Jeżeli chodzi o łatanie dziur w deszcze, to zostaje mi tylko posypać głowę popiołem – przyznaje starosta. - Chcieliśmy jak najszybciej pozbyć się tych największych.
- Gdyby był Pan łaskaw przejść się po naszych chodnikach – krzyczy młoda ksawerowianka. - Nie wystarczy przejechać się samochodem.
- Zapraszamy na ulicę Handlową, Gett, Boczną, Słowackiego – wyliczają ludzie z sali. - Chyba będziemy musieli zakładać kalosze dla rybaków, żeby przejść tymi ulicami.
Stale powtarzał się temat chodników.
- Widziałem wiele razy, jak starsi ludzie zmuszeni byli wyjść na ulicę, bo chodników nie było. Czy musimy czekać aż ktoś zginie? – żali się mężczyzna.
- Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, to lepiej nie róbmy dróg w ogóle – zażartował starosta. - To taka nutka humoru.
„Żarcik” nie rozluźnił jednak atmosfery.
- Na ile złożonych wniosków powiat dostał dofinansowanie? – dopytuje młody mężczyzna. - Dlaczego główne ulice, takie jak Szkolna, nie są robione w pierwszej kolejności?
- Ostatnio złożyliśmy dwa wnioski, jeden przeszedł – tłumaczy starosta. - Przy wyborze kolejności ulic kierowaliśmy się gęstością zabudowy i natężeniem ruchu.
- A co ze środkami na kulturę, co z tramwajem? - padają kolejne pytania.
Głos zabiera obecna na sali Maria Kopczewska, wójt Ksawerowa.
- Nie wiemy jeszcze, jak zakończy się sprawa tramwaju – mówi. - Mamy do wyboru: kanalizacja, drogi czy tramwaj. Ten ostatni kosztowałby gminę 40 milionów złotych. To trzykrotny budżet Ksawerowa.
Natychmiast z miejsc podrywają się mieszkańcy. Zasypują wójtową pytaniami.
- Niech Pani przejedzie się na ulicę Gett. Nie mamy dróg, tylko błoto. Co z pałacykiem Hoffmana?
- Co możemy, to robimy, budżet nie jest z gumy – odpowiada Kopczewska. - Mam zamknąć szkoły? A pałacyk zaczniemy remontować w tym roku.
Spotkanie zostaje przerwane. Starosta ma ograniczony czas.
- Dwie godziny w roku? - dopytują ludzie. - Chcemy rozmawiać!
- Dziękujemy, że pan starosta zechciał przyjechać do nas z zacisza swojego gabinetu – kończy spotkanie jedna z jego organizatorek.