ad

Maciej Łuczak ma 54 lata, jest pabianiczaninem. W 1992 r. ukończył studia na Wydziale Melioracji i Inżynierii Środowiska Akademii Rolniczej we Wrocławiu. W latach 1993–1999 pracował jako geodeta w Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej Urzędu Wojewódzkiego w Pabianicach. W 1999 r. został inspektorem geodezyjnym w Powiatowym Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej Starostwa Powiatowego w Pabianicach i przewodniczącym Zespołu Uzgadniania Dokumentacji Projektowej. Od 2000 do 2010 r. pełnił funkcję dyrektora Gospodarstwa Pomocniczego przy Starostwie Powiatowym w Pabianicach. Prowadzi gospodarstwo rolne o profilu roślinnym.

W 2014 r. był radnym Rady Powiatu Pabianice, a w 2015 r. – zastępcą prezydenta Pabianic.

Należy do Prawa i Sprawiedliwości, jest pełnomocnikiem powiatowym tej partii. Ma żonę i córkę. W wolnym czasie grywa w tenisa ziemnego.

Czym się zajmuje senator z Pabianic? Zapytaliśmy u źródła:

Niedawno wyprawił Pan nad morze grupę dzieciaków...

- Tak, konkretnie 26 do Stegny Gdańskiej pojechało autokarem. Zbiórka była przed kościołem św. Mateusza. Każdy dostał mały prezent na drogę, między innymi mały ręcznik, butelkę soku pomarańczowego i wody mineralnej.

Senator organizuje kolonie dla dzieci?

- Owszem organizujemy to z KRUS-em od lat, który opłaca ich pobyt. Ale jadą dzieci z terenów rolniczych naszego województwa. Kolejna grupa 10 dzieci pojedzie w góry, do Poronina.

Chętnie jadą?

O tak. Dopytują, dzwonią do biura, na długo przed wakacjami.

Z czym przychodzą do senatora pabianiczanie? Jakie mają problemy, prośby?

- Najczęściej proszą o pomoc w uzyskaniu mieszkania od gminy lub obronił ich przed eksmisją z mieszkania. Był pan, który twierdził, że ściany jego mieszkania pękają i chciał nowego. Byłem u niego. Okazało się, że popękała stara farba. Lokal nie był odnawiany od lat. Przychodzą też ludzie, którzy chcą bym autorytetem senatora zadziałał na krewniaka i pomógł w rozwiązaniu konfliktów rodzinnych. Organizacje sportowe szukają wsparcia finansowego na swą działalność. Jeszcze nikt nie przyszedł z prywatną prośbą o pożyczkę, czy datek.

Senator łuczak

A Pan już był na urlopie. Na twarzy świeża opalenizna... Może zdradzi nam Pan plany wakacyjne?

- Urlop w kraju. W tym roku wybieramy z żoną na Mazury. Córka zostaje w Pabianicach, pracuje.

Widać też wyraźnie, że schudł Pan. Jak się to robi?

- Widać? Cieszę się. Faktycznie schudłem jakieś 13 kilogramów. Było 120 jest 107. Mój sposób: wcześnie wstaję... od stołu.

Dużo Pan podróżuje. Ujawnił Pan, że na przejazdy wydał Pan w ubiegłym roku ponad 35 tysięcy złotych. Ktoś podliczył, że za te pieniądze można przejechać dwa razy po równiku...

To przesada. Fakt, że dużo jeździłem. Z Pabianic do Warszawy, do pracy w Senacie, na różne spotkania, także partyjne, po naszym województwie. Jestem pełnomocnikiem PiS na nasz powiat. Mamy biura w Łasku, Konstantynowie i Zgierzu oraz w Pabianicach. Wszędzie mam dyżury. Działam w Komisji Emigracji i Łączności z Polakami za granicą oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nazbierało się.

Ma Pan mieszkanie w Warszawie, czy pokój w hotelu poselskim?

Mam mieszkanie koło Sejmu. Kancelaria senatu wynajmuje je od prywatnej osoby i opłaca wynajem. Gdy posiedzenia trwają długo, trudno by mi było wracać do domu w Pabianicach i rankiem znowu jechać do Warszawy.

Zmienił Pan samochód, ale to nie „nówka sztuka”...

Tak mam volkswagena touareg, rocznik 2013. Volkswagen golf nie jest wart 10 tysięcy zł, więc nie podaję wartości w oświadczeniu majątkowym. Jest teraz w rękach córki. Nie przywiązuję wagi do rocznika, raczej przyzwyczajam się do marki, jak widać.

Ile zarabia senator?

- Jak ujawniłem w oświadczeniu majątkowym za 2020 rok, moje dochody to: dieta – 20.853 zł, uposażenie 64.133 zł, dodatek – 9.620 zł, łącznie 94.606 zł.

Ile wydaje Pan na biuro?

– Miesięcznie to 15.200 zł. W tym jest wynajem, opłaty za wodę kanalizację, prąd, telefony i pensje kierownika biura. Na spółkę z posłem Markiem Matuszewskim mamy biura w Zgierzu, z posłem Piotrem Polakiem w Łasku, Konstantynowie i wspólnie dzielimy się kosztami.

Wyposażenie biura, to też kancelaria senatu Panu sprawiła?

- Nie, to moje meble. Przywiozłem je z domu. Kancelaria wyposażyła mnie w sprzęt biurowy, kopiarkę, komputery, itp.

To druga Pana kadencja w Senacie. Zamierza Pan startować ponownie w kolejnych wyborach parlamentarnych?

- Nie podjąłem jeszcze decyzji.

Nie tęskni Pan za pracą w Urzędzie Miejskim?

Ciągle, jako wiceprezydent Pabianic, jestem na urlopie bezpłatnym. Czasem brakuje mi pracy w Urzędzie, tej ciekawości, co przyniesie kolejny dzień, z jakimi sprawami przyjdzie się zmierzyć. Gdybym chciał wrócić? Nie wiem, czy prezydent widziałby mnie ponownie na tym stanowisku.

Czy koronawirus Pana dopadł?

- Mnie i córkę oszczędził. Żona natomiast chorowała. Ja jestem już po dwóch dawkach szczepionki. Moje panie jeszcze nie.

Poleca Pan szczepienie, jak Pan to odczuł?

- Nie poczułem nawet ukłucia, nie bolała mnie ręka. Byłem tylko lekko ospały, ale trwało to krótko.

Warto było?

- Warto się zaszczepić, bo to jedyny nasz oręż w walce z tą chorobą.

Czy nadal grywa Pan w szachy ze szwagrem?

- Dawno już nie graliśmy. Wszystko przez brak czasu