30 czerwca (środa) powitamy kolarzy w Pabianicach. Wyścig rozpocznie się w Łodzi. Potem wjedzie do Konstantynowa, a następnie do Pabianic. Od nas kolarze będą kierować się na Zelów.

Kolarze wyruszą z Łodzi o 10.05. Do Pabianic wjadą ulicą Rypułtowicką i pojadą dalej Partyzancką, św. Jana, Kilińskiego, Jutrzkowicką. Na Kilińskiego są spodziewani o godz. 10.52.

Na pierwszych etapach kolarze ścigać się będą na płaskim terenie i największe szanse na zwycięstwo będą mieć sprinterzy. Krótkie dystanse (środa 30 czerwca) z Łodzi do Kleszczowa (138,4 km) i Radomska do Bełchatowa (78 km) będą sprzyjać ucieczkom, bo jeśli zawodnicy peletonu się zagapią i zbyt późno rozpoczną pogoń, mogą nie zdążyć zniwelować straty. 



Pierwszy etap można nazwać odcinkiem premii specjalnych, bowiem pięciokrotnie kolarze walczyć będą o dodatkowe nagrody pieniężne. Końcówka rozegrana zostanie po najlepszych nawierzchniach w Polsce, bowiem takie drogi znajdują się w gminie Kleszczów. To sprzyjać będzie osiąganiu prędkości ponad 50 km/h. Jeszcze tego samego dnia po południu kolarze będą jeszcze raz walczyć o etapowe zwycięstwo, tym razem na ulicach Bełchatowa.



Ostatnia szansa na wygranie etapu przez sprinterów zdarzy się w czwartek (1 lipca), bowiem kolarze nadal ścigać się będą na nizinach z Piotrkowa Trybunalskiego do Skarżyska-Kamiennej (157,2 km).



Na etapie Radom – Kielce (188,2 km, piątek, 2 lipca) kolarze wjadą w góry Świętokrzyskie, wprawdzie wzniesienia są tam niewysokie, ale nieustanne podjazdy i zjazdy zapewne rozerwą peleton. Zapewnia o tym trener kadry narodowej Zbigniew Piątek, który osobiście wyznaczył trasę z dwoma premiami górskimi w okolicach Krajna i Masłowa. Pofałdowana droga prowadzić będzie aż do samej mety. Na ulicach Kielc finisz rozegrany zostanie pod górę, choć jeszcze 500 metrów przed metą zawodnicy muszą raptownie zjechać w dół i po ostrym nawrocie ruszyć w kierunku kreski. 



Na najtrudniejszym etapie z Jasła do Krosna (183,7 km) do pokonania jest aż osiem górskich premii (sobota, 3 lipca). Wjazd na Gloriettę ma kąt nachylenia nawet 18 procent, a pod zamek Kamieniec w Odrzykoniu - do 16 procent. Kolarze robiąc pętle przez Krosno będą czterokrotnie wjeżdżać na wzniesienie, skąd po ostatniej wspinaczce pozostanie im tylko 11 km do mety.

Liczący 158,3 km ostatni etap (niedziela, 4 lipca) rozpocznie się w malowniczym krajobrazie zalewu nad Soliną w Bieszczadach, a następnie trasa prowadzi przez Góry Słonne, przez Przemyśl do Jarosławia. Po drodze kolarze mają do pokonania pięć premii górskich w tym dwie pierwszej kategorii (jedyne na trasie) w Myczkowie i Tyrawie Wołoskiej.