Wychowankowi Włókniarza, który od maja jest zawodnikiem Cracovii, ostatnio lepiej wiedzie się w ekstraklasowej drużynie z Krakowa. Po serii meczów w drużynie rezerw niespełna tydzień temu dostał szansę debiutu w pierwszej drużynie, za co odwdzięczył się golem przeciwko Podbeskidziu. Wczoraj zaś jego występ był w zasadzie symboliczny. Trener Wojciech Stawowy wpuścił Kitę na ostatnie trzy minuty przy prowadzeniu 3:1 w Łodzi z Widzewem.

20-latek dobrze wspomina stadion mieszczący się przy ul. Piłsudskiego w Łodzi. 10 kwietnia 2012 roku jeszcze jako gracz ŁKS-u w meczu derbowym drużyn Młodej Ekstraklasy wszedł na boisko po przerwie i swoimi czterema bramkami (i jedną Pawła Sasina) odwrócił wynik z 0:2 na 5:2.