Starczy dla nas wody? Mieszkańcy Pabianic zużywają jej średnio 7.500 metra sześciennego dziennie. Jednak w upalne dni idzie jej znacznie więcej. Rekordowy był czerwiec. 11 i 12 czerwca przekroczyliśmy 11.000 metrów sześciennych wody. Dlaczego?

– To efekt podlewania ogródków, bo kiedy nie pada i jest gorąco, mieszkańcy bardzo dużo podlewają i zużycie wody rośnie – mówi Rafał Kunka, prezes Zakładu Wodociągów i Kanalizacji.

Jak zapewnia szef ZWiK-u, pabianiczanie nie muszą obawiać się sytuacji, jaka miała miejsce w czerwcu w Skierniewicach, gdy z kranów woda po prostu przestała lecieć.

– Mamy dwie stacje i wystarczającą ilość wody, żeby nie bać się upałów – dodaje.

To, że woda w kranach będzie, nie oznacza, że nie dotknęła nasz susza. Urząd Gminy w Pabianicach poinformował, że została powołana komisji ds. szacowania szkód w gospodarstwach, spowodowanych niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi na terenie gminy.

W Pabianicach takie wnioski przyjmował Wydział Ochrony Środowiska.

– Wpłynęło 18 wniosków dotyczących szkód spowodowanych przez suszę w gospodarstwach rolnych na terenie miasta, które zostały przekazane do rozpatrzenia wojewodzie – mówi Marta Rajska z Urzędu Miejskiego.

Jakie działania podejmują władze miasta w związku z efektami suszy w mieście?

– Ponieważ nie ma zgłoszeń od mieszkańców i nie ma zagrożenia brakiem wody, to nie ma potrzeb podejmowania specjalnych działań – dodaje Arkadiusz Bujacz z UM.
A co z pabianickimi rzekami?

– Poziom wód można zaobserwować „gołym okiem". Według ZWiK na ten moment nie jest źle – komentuje Arkadiusz Bujacz.

Co nie zmienia faktu, że rzeki w regionie łódzkim prawie wyschły. Wodowskaz na Warcie w Uniejowie 24 lipca pokazywał jedynie 31 cm, w Osjakowie było 77 cm, a w Burzeninie - 70. W Widawce w Podgórzu poziom wody spadł do… 9 cm. Niskie stany notowane są na wszystkich naszych rzekach. Aktualnie największe obniżenie się przepływu wody w rzekach obserwuje się w województwach: śląskim, dolnośląskim, wielkopolskim, mazowieckim, lubuskim i właśnie w łódzkim.