(To fragment artykułu z najnowszego wydania Życia Pabianic)

***

W powiecie pabianickim tylko podczas jednego weekendu policjanci wlepili 18 mandatów - od 50 do 500 zł. Karę w wysokości 250 zł nałożono na księdza z Zatorza, który odprawiał niedzielną mszę, na której było 18 osób zamiast przepisowych pięciu. Jeden wniosek o ukaranie wpłynie do sądu. W ubiegły poniedziałek wypisali 7 mandatów i 3 wnioski do sądu. Jakie były powody?

- Głównie grupowanie się ludzi na ulicach i placach, czego nie wolno robić podczas epidemii – tłumaczy aspirant Ilona Sidorko, rzeczniczka pabianickiej policji.

Zobacz też: Mieszkaniec powiatu pabianickiego nie przestrzegał kwarantanny. Zapłaci za to 5 tysięcy złotych kary

 Nikogo surowo nie ukarano również za błahe przewinienia, jak w Krakowie czy Olsztynie.

Naszym strażnikom „nie odbiło”

Równie przytomnie i wyrozumiale zachowują się pabianiccy strażnicy miejscy. „Nie odbiło” im, jak żandarmom z Olsztyna. Pabianicka Straż Miejska głównie poucza mieszkańców, rzadko sięgając po mandaty. Od 18 marca strażnicy interweniowali 50 razy, pouczając ludzi na rynkach i ulicach. Chodziło głównie o utrzymywanie dwumetrowej odległości między osobami i zakaz gromadzenia się więcej niż dwóch osób.

- Zalecenie komendanta głównego policji jest takie, że czas pouczania się skończył – mówi Tomasz Makrocki, komendant pabianickiej Straży Miejskiej. – Zawsze jednak trzeba brać pod uwagę okoliczności, w jakich dochodzi do naruszania przepisów. Choćby po to, by nie karać za mycie aut w myjniach. No, bez przesady!

Spośród 50 interwencji naszych strażników miejskich tylko 4 skończyły się karami pieniężnymi - od 20 do 500 zł. Mandaty po 500 zł dostało dwóch pabianiczan, którzy rozsiedli się na ławkach przed SDH Trzy Korony na ulicy Kilińskiego, w bliskości wielu przechodniów. Na dodatek drwili sobie z napomnienia i chuliganili. Trzeci arogant uciekł.

- Mamy nagranie z tego zdarzenia, utrwalone przez miejski monitoring – dodaje komendant.

Na nagraniu widać, jak trzech szkodników niszczy foliowe zabezpieczenie budki z pieczonymi kurczakami.

 

Płacić czy nie płacić?

Życie Pabianic numer 15/2020

Zainteresował Cię ten temat?

Cały artykuł przeczytasz w tym wydaniu gazety.

Cena 1,85 zł (przy płatność kartą lub przelewem on-Line) lub 2,46 zł (SMS)


„Mandatu można nie przyjąć. A wtedy sąd zdecyduje, czy nałożenie mandatu było zasadne” – radzi w „Gazecie Wyborczej” warszawski radca prawny Tomasz Ejtminowicz. „Mandaty za mycie auta czy jazdę rowerem będą uchylane przez sądy, ponieważ zostały wydane na podstawie przepisów niezgodnych z konstytucją”.

Przytomni obywatele dodają do tego odrobinę humoru. Pytają, czy nieprzyjemne spotkanie przed blokiem z dwoma nadgorliwymi policjantami to nielegalne zgromadzenie, czy może spacer z psami?

A jakie jest zdanie pabianickiego prawnika?

Mówi mecenas Marcin Stężycki z kancelarii Maria Szram&Marcin Stężycki:

– Zgodnie z art. 228 ust. 3 Konstytucji RP w związku z art. 52 ust. 1 oraz art. 31 ust. 3, nie ma możliwości ograniczenia poruszania się po terytorium RP bez wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Zatem w każdej sytuacji, w której mamy wątpliwości co do zasadności mandatu, po prostu go nie przyjmujmy.

Mandat za mycie samochodu? Nie przyjmowałbym. Skierowałbym sprawę do rozstrzygnięcia sądowi. Nie ma podstawy prawnej do nakładania takiego zakazu ani tym bardziej ścigania. Tym bardziej, że takie miejsce jak myjnia może normalnie działać.

Uważam, że zakazu wstępu do lasu po prostu nie ma. Może go orzec tylko nadleśniczy w trzech wyjątkowych sytuacjach. Żadna z nich nie występuje w tej chwili, a ustawa COVID-owa nie daje szefowi lasów żadnych nowych kompetencji.

Podstawą do takich zakazów byłby tylko stan nadzwyczajny. W każdej innej sytuacji jest to bezprawne, to jest uzurpacja. A to prowadzi prostą drogą do dyktatury, gdzie interes państwa definiowany jest przez rządzących.