ad

Rzecz dotyczy przystanku przy Pabianickim Centrum Medycznym. Z każdego autobusu jadącego w kierunku dworca, który się tam zatrzymuje (ul. Jana Pawła II/Wiejska), podróżujący wychodzą na ulice, niemal tuż pod koła samochodów. O tym problemie pisaliśmy TUTAJ.

Sprawą zainteresowaliśmy Straż Miejską. Komendant Tomasz Makrocki obiecał nam, że się nią zajmie. Od tamtej pory w to miejsce delegował strażników aż 11 razy. Mandatów nie wlepiali, pouczali jedynie łamiących przepisy mieszkańców.

– Nie chcemy karać mandatami, bo większość tych osób to starsi, idący do szpitala. Po co ich dodatkowo stresować – wyjaśnia komendant. – Na mieszkańców działa już sam widok naszego radiowozu.

Mimo tego, dziś strażnicy sięgnęli po inne, bardziej drastyczne metody.

– Zaimprowizowaliśmy śmiertelny wypadek – wyjaśnia komendant SM. – Na ulicy leżał, otoczony czerwoną płachtą, worek „z ciałem”.

Na jezdni strażnicy namalowali strzałkę i napis: pasy. Dostali na to pozwolenie od zarządcy drogi i to oznaczenie na ulicy już zostanie.

Po co te działania?

– Chcemy podziałać na wyobraźnię ludzi, innej drogi nie ma – dodaje Tomasz Makrocki.

Choć i ta nie jest idealnie skuteczna, bo są przechodnie, których przed przejściem przez ulicę w niedozwolonym miejscu, nie powstrzymał nawet „śmiertelny wypadek”.

Na szczęście, jest efekt. Gros osób, wychodząc z autobusów, kierowała się do pasów. Pytali, co się stało.

Akcje profilaktyczno-edukacyjne Straż Miejska prowadzi od dawna. Pogadankami dla młodzieży zajmuje się patrol prewencji szkolnej. Strażnicy mówią uczniom o bezpieczeństwie w ruchu drogowym czy bezpieczeństwie w internecie.

– Być może powinniśmy wrócić również do pogadanek dla seniorów – zastanawia się komendant.

I zapowiada, że strażnicy na pewno jeszcze nie raz pojawią się na przystanku obok szpitala.