Od 1939 roku do jesieni 1944 roku obergruppenführer SS kilkakrotnie przyjeżdżał do Pabianic. Nadzorował tutaj m.in. wywożenie Żydów z getta do obozów zagłady i deportowanie Polaków na roboty przymusowe w Trzeciej Rzeszy. Interesował się także planami budowania w zachodniej części Pabianic (w pobliżu dworca kolejowego) dzielnicy mieszkaniowej dla niemieckich kolonistów. Nadano jej nazwę Neue Heimat (Nowa Ojczyzna). Namiestnik chciał, by za kilka lat Pabianice były miastem niemieckiej większości. Wysiedleni na peryferie Polacy byliby niewolniczą siłą roboczą.

Ostatni raz widziano Greisera nad Dobrzynką 12 października 1944 roku. W opustoszałej hali rzeźni miejskiej przy Schlachthofstrasse (ul. Żwirki i Wigury) faszyści zwołali wtedy wiec dla Niemców (cywilów) zwiezionych z okolic Łodzi. Przemawiał Arthur Greiser - namiestnik Kraju Warty, do którego należały Pabianice. Sowieckie armie stały wtedy na brzegu Wisły, szykując się do marszu na Berlin.

Według raportu wywiadowców Armii Krajowej, w pabianickiej rzeźni Greiser grzmiał na swych rodaków. Wykrzyczał Niemcom brak poświęcenia dla Wielkiej Rzeszy i jej führera, zniewieściałość na polach walki i podczas rozprawy z wrogami oraz oburzającą służalczość wobec Polaków. Małoletnich niemieckich chłopców, którzy nie garnęli się od służby wojskowej, gauleiter miał nazwać zdrajcami. Sam był fanatycznym hitlerowcem.

Jako przykład do naśladowania obergruppenführer SS wskazał Niemcom heroiczne czyny polskich powstańców w Warszawie, którzy przez 63 dni 1944 roku walczyli do ostatniego naboju. Greiser wskazał też na niebywałe poświęcenie warszawskich kobiet i dzieci. Esesman, który bezwzględnie tępił podbite narody, uznane za „podludzi”, nigdy dotąd nie wypowiedział tylu pochwał o Polakach i tylu gorzkich słów o Niemcach.

Niewiele to pomogło. Gdy w styczniu 1945 roku ruszyła sowiecka ofensywa, Arthur Greiser musiał nakazać Niemcom, by pozostali w Pabianicach, bo uciekali czym się dało. Gauleiter zapewniał rodaków, że niezwyciężona niemiecka armia wkrótce powstrzyma Rosjan i znowu pomaszeruje na Moskwę, tym razem zdobywając to miasto. Z Pabianic pozwolił wyjeżdżać jedynie niemieckim kobietom, dzieciom i starcom.

Ucieczka oprawcy

W połowie stycznia 1945 roku Arthurowi Greiserowi udało się uciec z Poznania, do którego wbiegali już żołnierze Armii Czerwonej. Cywilną półciężarówką wyjechał na Zachód. Niespełna trzy miesiące później został rozpoznany i aresztowany przez Amerykanów w ich strefie okupacyjnej Niemiec. Miał na sobie polskie ubranie, posługiwał się dokumentami Polaka z Wielkopolski, wywiezionego na przymusowe roboty do Niemiec. Alianci ochoczo przekazali zbrodniarza wojennego Polakom.

Greisera przywieziono do Poznania w wojskowej ciężarówce pod eskortą sześciu żołnierzy z oficerem. W czerwcu 1946 roku stanął przed Trybunałem Narodowym obradującym w auli uniwersytetu. Po krótkim procesie toczący się w trybie przyspieszonym usłyszał wyrok: śmierć przez powieszenie. W ostatnich słowach skazany prosił o darowanie mu życia, tłumaczył się obowiązkiem wykonywania rozkazów z Berlina. Bolesław Bierut nie skorzystał z prezydenckiego prawa łaski.

Egzekucja

W niedzielny poranek 21 lipca 1946 roku na stokach Cytadeli miała się odbyć ostatnia publiczna egzekucja w Europie. Przyglądało się temu wiele tysięcy poznaniaków i delegacje z większych polskich miast. Porządku pilnowali żołnierze i milicjanci. Przekaz dla ludności miał być jasny i prosty: oto ten, który jest odpowiedzialny za masowe mordy i niezliczone tragedie podczas okupacji naszego kraju, nie umknął sprawiedliwości. Skona jak pospolity bandyta.

Przed egzekucją Greiserowi pozwolono wypalić ostatniego papierosa. Skazany trząsł się ze strachu. Kat, który nosił czarny garnitur, na twarzy miał czarną maskę. Chciał pokazać gapiom, że gardzi skazańcem. Po egzekucji zdjął rękawiczki, z odrazą rzucając je na przygotowaną już trumnę. Hitlerowiec wisiał na sznurze przez dobre 20 minut. Dopiero wtedy lekarz więzienny stwierdził zgon.

Arthura Greisera wywieziono z miasta i pochowano bez czci należnej zmarłemu. Trumna została zakopana w takim miejscu, które nigdy nie będzie ujawnione.